heyo, heyo ! witam na moim nowym blogu - o Semi bd xd .
czytajcie i nie śpijcie xd
--------------------------------------------
Camila dopiero weszła do swojego domu. Uważa, że nie musi się odrazu szykować, skoro ma być dopiero na ceremonii to starczy jej pół godziny na szykowanie się. Dla niej wygląd nie jest na pierwszym miejscu. Zależy jej tylko na uśmiechu ważnych dla niej osób. Nie chodzi w krótkich sukienkach, szortach, ani spódniczkach.
Rudowłosa patrzy na zegarek. Jest godzina 11.20. Czas się zbierać, pomyślała.Weszła po schodach na pierwsze piętro, na którym znajdował się jej pokój. Weszła do sypialni. Podeszła do szafy z zamiarem wyjęcia czerwonej długiej sukienki. Chciała założyć tą. Nie chciała innej, ta dla niej była idealna. Idealna pod względem długości. Sięgała do kostek, tak jak większość jej ubrań.
Otworzyła szafę i od razu rzuciło się jej pudełko, które pierwszy raz widziała na oczy. Wyjęła je, a następnie otworzyła. Znajdowała się w nim kartka i sukienka. Na kartce było napisane:
"Kochana, Cami.
Wiem, że nie nosisz krótszych sukienek,
ale dziś zrób ten jeden wyjątek.
Zrób to dla mnie, dla Lu, dla siebie.
Wybrałam tę sukienkę specjalnie
dla ciebie. Wiem, że świetnie będziesz
w niej wyglądać, w końcu w tym kolorze
Ci do twarzy.
Niedługo się zobaczymy,
Fran"
- Francesca? - Dziewczynie powoli napływały łzy do oczu. Nie widziała przyjaciółki od dwóch lat. Bo wyjechała wraz ze swoim chłopakiem - czyli bratem Cami - do Włoch. Gdy ich dwójka była w ojczyźnie tej pierwszej, stracili ze sobą kontakt. Obiecywanie, przysięganie, że będą go utrzymywały poszły na marne. - Moja przyjaciółka wróciła, a ja się dopiero teraz dowiaduję? - Wzięła głęboki wdech, spojrzała na sukienkę i poszła do łazienki trzymając w ręku pudełko. - Ten jedyny raz założę coś krótszego. - uśmiechnęła się mimowolnie.
***
Trwają przygotowania do ceremonii. Wszyscy biegają, jeden krzyczy na drugiego. Nikt nie wie w co włożyć ręce. Ale to tylko dlatego, że chcą, aby było idealnie. Żeby ten ślub był idealny. Nikt nie siedzi i nie czeka na zaproszenie. Każdy pomaga drugiemu.
Godzina 13.00, para młoda dokładnie godzinę temu powiedziała sobie sakramentalne tak. Teraz wszyscy goście są w restauracji "Roses" i tańczą do upadłego. Muzyka jest puszczana na przemian, najpierw dwie wolne piosenki, potem dwie szybkie. Prawie nikt nie siedzi. Prawie... Ona, On, Ona, On i On tylko nie. On - Seba siedzi przy jednym ze stołów, tak jakby czekał na gwiazdkę z nieba. A Camila także siedzi, ale wypatrując Francescę, która wraz z jej bratem oraz Maxim - najlepszym przyjacielem obu dziewczyn - czeka na moment, w którym będą mogli wyjść na scenę i za śpiewać piosenkę specjalnie dla Cam.
W końcu ten moment nadszedł. Z głośników wydobywają się pierwsze dźwięki piosenki. Po kolei na scenę wychodzą : Maxi, Marco, a na sam koniec Francesca. Biorą do rąk mikrofony i zaczynają śpiewać dobrze znaną Camili piosenkę. Zaczęli śpiewać/
Godzina 13.00, para młoda dokładnie godzinę temu powiedziała sobie sakramentalne tak. Teraz wszyscy goście są w restauracji "Roses" i tańczą do upadłego. Muzyka jest puszczana na przemian, najpierw dwie wolne piosenki, potem dwie szybkie. Prawie nikt nie siedzi. Prawie... Ona, On, Ona, On i On tylko nie. On - Seba siedzi przy jednym ze stołów, tak jakby czekał na gwiazdkę z nieba. A Camila także siedzi, ale wypatrując Francescę, która wraz z jej bratem oraz Maxim - najlepszym przyjacielem obu dziewczyn - czeka na moment, w którym będą mogli wyjść na scenę i za śpiewać piosenkę specjalnie dla Cam.
W końcu ten moment nadszedł. Z głośników wydobywają się pierwsze dźwięki piosenki. Po kolei na scenę wychodzą : Maxi, Marco, a na sam koniec Francesca. Biorą do rąk mikrofony i zaczynają śpiewać dobrze znaną Camili piosenkę. Zaczęli śpiewać/
oooo eeeeo oooo eeeeo
oooo eeeeo oooo eeeeo
Quien le pone limite al deseo,
cuando se quiere triunfar
No importa nada,lo quiero,
es cantar y bailar
La diferencia esta aqui dentro
en mi circuito mental
Soy una estrella destinada a brillar
en mi circuito mental
Soy una estrella destinada a brillar
Encuentro todo
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
Si hay duda
No hay duda
La única verdad
Esta en tu corazón
Si hay duda
No hay duda
Se hace claro el camino
Ilegaré ami destino
No hay duda
La única verdad
Esta en tu corazón
Si hay duda
No hay duda
Se hace claro el camino
Ilegaré ami destino
Quien le pone limite al deseo,oh
cuando se quiere triunfar
No importa nada,lo quiero,oh
es cantar y bailar
cuando se quiere triunfar
No importa nada,lo quiero,oh
es cantar y bailar
Algo suena en mí
Algo suena en vos
Algo suena en vos
Mueve tu cuerpo
Mueve looo
Mueve looo
Encuentro todo
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
Algo suena en mí,
algo suena en vos,
algo suena en vos,
es tan distinto y fantástico.
Suena distinto,
baila tu corazón.
Mueve tu cuerpo, muévelo.
Mueve tu cuerpo, muévelo.
Encuentro todo
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
Encuentro todo
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
Encuentro todo
En mi música
Porque estoy
Siempre bailando
Yo necesito
Que mi música
Me diga que
Estoy buscando
Buscando en míí
Skończyli śpiewać. Cam była tak szczęśliwa, że, aż zaczęły lecieć jej z oczu pojedyncze łzy. Ale to nie były zwykłe łzy. To były łzy wzruszenia. Dziewczyna chciała pobiec do przyjaciółki i ją przytulić, więc wstała z krzesła, zasunęła je i poszła.
Nic jej nie obchodziło. Teraz liczyło się tylko to, że wróciła Francesca. To jakie szczęście wypełniało ją od środka nie da się opisać. Była przeszczęśliwa. Czuła się jakby wygrała na loterii.
Podeszła do przyjaciółki i dosłownie rzuciła się jej na szyję. Obie miały łzy w oczach. Ale to dlatego, że dawno się nie widziały i się za sobą stęskniły. Bardzo stęskniły.
Dwie przyjaciółki, które nie widziały się przez dwa lata nadal przytulają się ze łzami w oczach. Niektórzy przechodzą obok nich i przewracają oczami, a inni uśmiechają się na ten widok.
Serca tych dwóch dziewczyn wypełnia euforia. Puściły swój uścisk i stoją naprzeciwko siebie zalane falą łez. Żadna się nie odzywa. Obie czekają, aż druga się powie pierwsze słowo. Boją się, że ich relacja nie będzie taka sama jak kiedyś.
Dwie przyjaciółki, które nie widziały się przez dwa lata nadal przytulają się ze łzami w oczach. Niektórzy przechodzą obok nich i przewracają oczami, a inni uśmiechają się na ten widok.
Serca tych dwóch dziewczyn wypełnia euforia. Puściły swój uścisk i stoją naprzeciwko siebie zalane falą łez. Żadna się nie odzywa. Obie czekają, aż druga się powie pierwsze słowo. Boją się, że ich relacja nie będzie taka sama jak kiedyś.
Jesteś dla mnie bardzo ważna, wiesz?
Mój skarb to ty, rudzielcu.
***
Jedno słowo starczyło, aby dwie osoby zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej. Aktualnie ich serca szaleją z miłości. Tak, to słowo tyle może zmienić wiele razy. Miłość to takie piękne odczucie, które niestety nie spotyka każdego. Ich spotkało. Śmiało można tej dwójce pozazdrościć.
Dwójka młodych ludzi wiruje na parkiecie w swoich ciepłych objęciach. On jest jej księciem z bajki. Ona jest jego księżniczką z bajki. Trudno opisać uczucie, którym się darzą. Miłość, Miłość, Miłość, Miłość, Miłość tylko im w głowie i nic poza tym.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział książe.
Dwa słowa, szesnaście liter, pięć sylab, a takie szczęście mogą wywołać u drugiego człowieka. Blondynka zaśmiała się i posłała ciepły uśmiech w stronę swojego męża.
- Dziękuję, mężulku. - odpowiedziała księżniczka.
Oboje się uśmiechnęli. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Mogli czytać z nich. Czuli się jak zaczarowani. Zaczarowani swoją miłością.
Powoli zaczęli się zbliżać w swoją stronę. Gdy już byli wystarczająco blisko, ona odwróciła wzrok, jakby się bała. To prawda bała się. Niby są małżeństwem, są państwem Renzo to ona boi się jego bliskości. Boi się, że on ją zrani. Boi się, że go odstraszy, gdy się podda rozkoszy i będzie cała jego.
Dotknął ręką jej policzka. Spojrzał na nią zaniepokojonym wyrazem twarzy. Ona na chwilkę zamknęła oczy, a potem je otworzyła. Spojrzeli ponownie sobie w oczy. Znowu zaczęli się zbliżać do siebie.
- Mogę? - spytał.
Pokiwała głową, a już po chwili złączyli się w pocałunku.
***
- Mogę? - spytał.
Pokiwała głową, a już po chwili złączyli się w pocałunku.
***
Następnego dnia...
Rudowłosa szykowała się do teatru. Nie szykowała się na żaden spektakl, a na zajęcia. Od kilku lat jej pasją jest aktorstwo. Kiedyś to była muzyka, ale teraz taniec i śpiew kojarzą jej się z chłopakiem, który ją skrzywdził. Zawsze, gdy zacznie o nim myśleć zaczyna płakać. Przez niego się taka stała. Przez niego zakrywa każdą część swojego ciała... I przez niego boi się miłości.
Dotarła na miejsce. W budynku widziała te same twarze co zawsze. No może, oprócz jednej. To była twarz brązowowłosego chłopaka. Chłopaka, którego widziała poprzedniego dnia.
Brązowooki chłopak zauważył, że dziewczyna mu się cały czas przygląda. Spojrzał w jej stronę. Ich spojrzenia się spotkały. Posłał jej uśmiech. Ona go odwzajemniła. Zaśmiali się.
Przez całe zajęcia spoglądali na siebie z uśmiechem na twarzy. Ale żadne z nich nie odwarzyło się podejść. W myślach powtarzali cały czas sobie "podejdź, do niej/niego", ale to nie bardzo dawało efekty. Pogadali chwilkę tylko dzięki temu, że zajęcia się skończyły i przy wejściu przez przypadek na siebie wpadli. Przypadek, a może tak miało być?
Leżeli na podłodze i się nie odzywali. W środku się śmiali z zaistniałej sytuacji, ale nie pokazywali tego.
- Seba. - wyciągnął rękę i się przedstawił. Ona nadal się nie odzywała. W głowie ciągle powtarzała jego imię przedłużając "e" oraz "a". Gdyby można było się uśmiechnąć, ale tak, aby nie było tego widać - ona już by dawno to zrobiła. - Jestem Seba, a ty? Jak masz na imię, bo nie chcę na ciebie mówić ruda. - uśmiechnął się. Wstał z podłogi i podał jej rękę, lecz tym razem nie na powitanie, a chciał jej pomóc wstać.
- Camila. Jestem Camila. - złapała jego rękę i wstała.
Wstała. Oboje ponownie patrzyli sobie w oczy, lecz tym razem inaczej. Przedtem patrzyli z zaciekawienie czy to na pewno on/ona. A teraz patrzyli z miłością. Zakochali się? Możliwe, ale żadne z nich nie da tego po sobie poznać od razu. Camila Torres i Sebastian Pennelli - jakich paring można by nazwać? Sebila? Sebamila? Camiastian? A może Semi?
Dwójka 25-latków oprzytomniała dopiero, gdy podszedł do nich dyrektor teatru informując, że zajęcia się skończyły, a poza nimi oraz spektaklami do teatru mogą wchodzić tylko pracownicy i aktorzy. Oboje się zaśmiali na tę informację. Z teatru wyszli śmiejąc się.
Dotarła na miejsce. W budynku widziała te same twarze co zawsze. No może, oprócz jednej. To była twarz brązowowłosego chłopaka. Chłopaka, którego widziała poprzedniego dnia.
Brązowooki chłopak zauważył, że dziewczyna mu się cały czas przygląda. Spojrzał w jej stronę. Ich spojrzenia się spotkały. Posłał jej uśmiech. Ona go odwzajemniła. Zaśmiali się.
Przez całe zajęcia spoglądali na siebie z uśmiechem na twarzy. Ale żadne z nich nie odwarzyło się podejść. W myślach powtarzali cały czas sobie "podejdź, do niej/niego", ale to nie bardzo dawało efekty. Pogadali chwilkę tylko dzięki temu, że zajęcia się skończyły i przy wejściu przez przypadek na siebie wpadli. Przypadek, a może tak miało być?
Leżeli na podłodze i się nie odzywali. W środku się śmiali z zaistniałej sytuacji, ale nie pokazywali tego.
- Seba. - wyciągnął rękę i się przedstawił. Ona nadal się nie odzywała. W głowie ciągle powtarzała jego imię przedłużając "e" oraz "a". Gdyby można było się uśmiechnąć, ale tak, aby nie było tego widać - ona już by dawno to zrobiła. - Jestem Seba, a ty? Jak masz na imię, bo nie chcę na ciebie mówić ruda. - uśmiechnął się. Wstał z podłogi i podał jej rękę, lecz tym razem nie na powitanie, a chciał jej pomóc wstać.
- Camila. Jestem Camila. - złapała jego rękę i wstała.
Wstała. Oboje ponownie patrzyli sobie w oczy, lecz tym razem inaczej. Przedtem patrzyli z zaciekawienie czy to na pewno on/ona. A teraz patrzyli z miłością. Zakochali się? Możliwe, ale żadne z nich nie da tego po sobie poznać od razu. Camila Torres i Sebastian Pennelli - jakich paring można by nazwać? Sebila? Sebamila? Camiastian? A może Semi?
Dwójka 25-latków oprzytomniała dopiero, gdy podszedł do nich dyrektor teatru informując, że zajęcia się skończyły, a poza nimi oraz spektaklami do teatru mogą wchodzić tylko pracownicy i aktorzy. Oboje się zaśmiali na tę informację. Z teatru wyszli śmiejąc się.
A wszystko zaczęło się od jednego spojrzenia.
To było coś magicznego, ale tylko chwilowo... zapewne.
***
Łał... Krótkie, prawda?
I pewnie nie udane.
Proszę komentujcie... proszę.
Kiedy następny?
Niestety, ale nie wiem. Postaram się najszybciej jak się da. Ale nic nie obiecuję.


Świetny rozdział, ale jak nie będzie Leonetty to ukatrupię. W dupie mam, że nie ma Leona! Masz go wprowadzić !
OdpowiedzUsuńKocham <3
Weny!
może w epilogu...?
UsuńNo jej. Gdzie ten cholerny next?? Czekam i mam nadzieje, że go dodasz :D
OdpowiedzUsuńNominowana do LBA na moim blogu :-* http://all-you-need-is-love-story.blogspot.com/p/lba.html
Liczę na odpowiedź ;)
wiesz ... to była szósta klasa i chciałam ostatnie dni spędzić z tymi debilkami <3
Usuń